Instytut Otwartych Możliwości "AMICUS" Angra KLS-8 Kursy Hobby Czat Kontakt
Otwarcie
Spotkania
Mowy
Grupa dyskusyjna
11.marca 2004 powołałem do życia drugi w historii Białegostoku Klub Ludzi Sukcesu im. Małego Tadzia.
Pierwszy klub funkcjonował na przełomie 1996 i 1997 roku przez prawie osiem miesięcy. Prezydentem założycielem jest Jarosław Malinowski. W ten sposób zostałem Prezydentem Założycielem nowego klubu.
Na otwarcie dotarli przedstawiciele z innych klubów w Polsce w liczbie siedmiu osób. Spotkania odbywają się w każdy czwartek  od godz. 18.01 w sali Domu Kultury „Zachęta’’ przy ul. Piastowskiej 11a (wejście od ul. Chrobrego)


Otwarcie

Uporządkowałam dziś rano niezwykłe wrażenia z wczorajszego spotkania i kiedy reszta ekipy jeszcze smacznie spała, wyszłam na spacer, bu je w spokoju zapisać. Osiedle gdzie mieszka Tadeo i gdzie znajduje się KLS jest bardzo ładne. Czyściutkie, nowoczesne, kolorowe bloki, sympatyczni i uśmiechnięci ludzie. Usiadłam na ławeczce w porannym słońcu i spisałam to, co przeczytacie za chwilę.

Dom kultury w Białymstoku, gdzie odbywają się spotkania klubowe jest pięknie urządzony. Pastelowe kolory ścian, przeplatające się wzajemnie, eleganckie nowoczesne meble, gustowne dodatki dodające uroku. W korytarzu rzeka zieleni wśród której stoją oryginalne drewniane figury. Przyjechaliśmy na miejsce parę minut przez rozpoczęciem spotkania. Na sali poza dziewczynami ze Skierniewic (oprócz Lucynki była Dorotka, która dodatkowo przywiozła kolegę ze Szczytna, Karina i Ela) było już kilka osób. Tadeo, bardzo przejęty, w eleganckim garniturze witał przychodzących gości.

Rozpoczęliśmy spotkanie zgodnie z planem, w trakcie dołączyło jeszcze kilka osób. W sumie na sali były 22 osoby. Zbig, jako gospodarz rozpoczął spotkanie, pięknie przywitał wszystkich i przedstawił przyjezdnych. Seria wypowiedzi na temat wiodący - Radość, przełamala pierwsze lody. Mowiły o tym, że warto dostrzegać rzeczy dobre w nas i wokół nas. Od razu poczułam że nie ma na tej sali ludzi, którzy znaleźliby się tu przez pomyłkę. Potem prowadzenie spotkania przejęła Lucynka, która nie kryjąc wzruszenia poprosiła Tadeo o przeczytanie listu od Tadeusza.

Kiedy przyszła kolej na opowieści o sukcesach, Lucynka, pełniąca funkcję Przewodniczącej zaprosiła ochotników do dzielenia się swoimi sukcesami, niektórym trochę „pomagając” zostać ochotnikiem. I znów, słuchając wypowiedzi uczestników spotkania, poczułam, że to są właściwi ludzie we właściwym miejscu. Dumni ze swoich marzeń, osiągnięć małych i większych, z tego, że ich praca przynosi jakieś korzyści innym. Przy okazji dowiedziałam się, że Zbig za swój największy sukces uznał to, że udało mu się ze mną dojechać cało na miejsce- zabrzmiało to tak, jakby cudem uszedł z życiem, ciekawe dlaczego ? :-).

Przyszła kolej na mowy programowe. Lucynka jako pierwsza opowiedziała o „melodii życia". O tym,. jak już od urodzenia różni ludzie mają wpływ na tę naszą melodię, ale w końcu przychodzi taka chwila, że warto samemu stać się kompozytorem dla siebie. Nawiązała też do wczorajszych tragicznych wydarzeń w Madrycie i do tych z 11 września podkreślając, że po to tworzymy te kluby, aby nasze dzieci i wnuki mogły żyć w lepszym, bezpieczniejszym świecie, żeby ich melodzie nie zostały nagle przerwane przez jakiegoś szaleńca. Lucynka za tę mowę została nagrodzona dyplomem.

Drugim mówcą był Tadeo. Przygotował piękną mowę, ale  był zbyt przejęty by ją wygłosić i odczytał mowę z kartki. Pewnie dlatego przegral rywalizację z  Lucynką :-). Nie będę opisywać, o czym była ta mowa, bo mam nadzieję, że  Tadeo ją prześle do grupy.

Trzecim było moje wystąpienie. Zainspirowana kasetą Earla Nightingale, którą ostatnio słuchałam, „Najdziwniejszy sekret świata” - oryginalnym przesłaniem z 1956 r, które nic nie straciło na swojej aktulaności - opowiedziałam w  skrócie na czym polega według niego tajemnica sukcesu. Sukces to postępująca realizacja wartościowego ideału. Ludzie, którzy wiedzą dokąd zmierzają i pracują nad realizacją celu, odnoszą sukcesy. Ci, którzy nie wiedzą do czego dążą, zamiast pozytywnych myśli o  i oczekiwań zasiewają w swoich umysłach niepokój, obawy, zamęt. „Stajemy się tym, o czym myślimy” - odczułam działanie tego prawa, prawa, które tak samo pewnie może prowadzić do sukcesu jak i  do porażki na własnej skórze. Pewnie dlatego te słowa wywarły na mnie takie wrażenie. Słuchałam tej kasety kilkanaście razy, choć w zasadzie nie usłyszałam tam nic, czego nie wiedziałabym już wcześniej. Czasem same słowa nie wystarczą, aby dobrze zrozumieć, jaka prawda jest w nich zawarta (tak jak w  powiedzeniu, że syty nie zrozumie głodnego). Czasem trzeba samemu coś przeżyć, osobiście doświadczyć, by słowa nabrały odpowiedniej siły. I to  pewnie jest jeden z  powodów, dlaczego tak mało ludzi potrafi zastosować skutecznie te prawdy we własnym życiu, choć są one powszechnie znane już od stuleci.

Na 100 osób 95 nie odnosi sukcesu. Sukcesu, który jest definiowany jako świadomy wybór swojej drogi życiowej, tak, by robić to, co się lubi i stawać się w tym jak najlepszym. Dlaczego w życiu tak często, podejmując decyzje kierujemy się radami i opiniami właśnie tych 95 %, a  nie tych 5% ludzi, którzy osiągają sukcesy ?

Stajemy się tym, o czym myślimy - każdy z nas w każdej chwili może podjąć decyzję, że będzie człowiekiem sukcesu. Trzeba w to  uwierzyć i działać tak, aby to marzenie stało się prawdą. Zdecydujcie się czego chcecie, zasadźcie cele w  waszych umysłach. To jest najwazniejsza decyzja, jaką podejmiecie podczas całego swojego życia.

Poprosiłam o recenzję swojej mowy Zbyszka - uczestnika spotkania, który zrobił na mnie ogromne wrażenie opowiadając o Radości i o swoim sukcesie. Powiedział, że odnalazł znów swoje marzenia i cieszy się życiem, wierzy, że  jest w stanie je realizować a nie tylko „dożywać” jak większość jego kolegów. Miałam dobre przeczucie. Zbyszek nie tylko się nie przestraszył roli recenzenta, ale zasłużenie otrzymał dyplom uznania za znakomitą ocenę mojej mowy. Znalazły się w niej i wyrazy uznania za  to, co mu się podobało, i bardzo cenne wskazówki, co mogę poprawić na przyszłość.

Bardzo sympatyczną atmosferę, jaka wytworzyła się już na początku spotkania pogłębiło jeszcze Ćwiczenie - niespodzianka przygotowane przez Lucynkę. Podoba mi się w Tobie .... to okazja żeby usłyszeć i  powiedzieć coś miłego.

Po tym ćwiczeniu w następnym punkcie spotkania - Łańcuszku Mówców aktywnie wzięli udział panowie. Panie miały nieco więcej oporów przed publicznym zabieraniem głosu (za wyjątkiem Dorotki :-)). Bohaterowie spotkania wykazali się dużym poczuciem humoru i świetnie sobie radzili z tematami, mimo braku doświadczenia. Okazuje się, że można bardzo wiele ciekawych rzeczy powiedzieć na temat skarpetek :-).

W sumie było to bardzo ciepłe, pełne tytułowej Radości spotkanie. Ktoś, kto obserwowałby je z zewnątrz pewnie by nie uwierzył, że ludzie, którzy spędzili razem te dwie godziny świetnie się bawiąc w przeważającej częście nie znali się wcześniej.

Cieszę się, że mogłam wziąć udział w tym niezwykłym wydarzeniu.
Jaga

do góry




IOM Amicus | Angra | KLS-8 | Kursy | Hobby | Czat | Kontakt